Planer dla Mam, planer czasu, planer czasu dla Mam, kalendarz dla Mam

Planowanie dla Mam. Co, jak i po co planować?

O planowaniu mówi się bardzo dużo. To temat niezwykle modny. Czy dotyczy również Mam? Czy Mamy mogą planować, efektywniej wykorzystywać swój czas i wygospodarować kilka chwil tylko dla siebie? Przekonajmy się!

Kiedy założyłam bloga Mama Manager pojawiły się pytania typu: “A co ty w sumie chcesz planować, skoro tylko “siedzisz” z dzieckiem”? Każda Mama wie, że życie z maluszkiem zmienia wszystko, a od zamiaru do działania każdą z nas dzieli przynajmniej kilka pilnych zadań. Nie znaczy to jednak, że niczego nie możemy zaplanować, a zwłaszcza, że większość Mam robi znacznie więcej niż “siedzenie z dzieckiem” (to w końcu tylko praca 24/7, ale co tam 😀 ).

Po co Mamy mają planować?

Rozumiem Mamy, które nie chcą, nie lubią i nie uznają planowania, bo plan zawsze mają w głowie. Patrząc jednak po sobie, nie byłabym w stanie realizować tak wielu zadań jak aktualnie mi się udaje, gdyby nie efektywne planowanie. Z planowaniem jest jak z jazdą pociągiem. Dużo szybciej dotrzesz do celu jeśli wcześniej sprawdzisz rozkład, nazwy przystanków i kupisz bilet. Oczywiście wsiadając do przysłowiowego “pociągu byle jakiego” zapewne kiedyś do celu dotrzesz, tylko która z nas ma czas, aby wybierać okrężną trasę?

Nieważne czy Twoje planowanie ma dotyczyć domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów, gwarantuje Ci, że wykorzystując metody planowania, będzie Ci zwyczajnie prościej i będziesz działać efektywniej.

Co mogą planować Mamy?

Więcej niż mogłoby się wydawać. Nie wchodząc tutaj w tematy zawodowe, bo o ile planowanie w projektach jest oczywiste i naturalne, o tyle planowanie i wykorzystywanie posiadanej wiedzy zawodowej, przychodzi nam trudniej. Ja w domu nigdy nie planowałam, to macierzyństwo wymusiło na mnie szukania efektywniejszych rozwiązań. Bez tego zwyczajnie nie wystarczyłoby mi czasu na wszystko, co chcę realizować.

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • plany atrakcji weekendowych,
  • aktywność dzieci,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • czas tylko z partnerem,
  • budżet domowy,
  • i wiele, wiele innych

Jak planować?

Planować możemy w różnych okresach, a wybór zależy już od Twoich preferencji. Ja stosuję planowanie dziennie, ponieważ moja aktualna sytuacja skłania mnie ku tej opcji. Oczywiście, znane mi wcześniej terminy spotkań, wizyt lekarskich czy ważnych wydarzeń, mapuję w terminarzu z wyprzedzeniem. To proste planowanie, które polega na wpisywaniu dziennych zadań, z uwzględnieniem jednego głównego zadania dnia (maksymalnie trzech ważnych).

Pamiętaj, że planując zadania, musisz mieć na uwadze swoje aktualne zasoby (czas, możliwości, predyspozycje, itp.). Tutaj pisałam o kilku praktycznych wskazówkach.

Jakie zadania wpisywać?

Wszystkie! Od największych i ważnych po błahe. Zaznaczaj zadania, które udało ci się zrealizować, aby móc kontrolować postępy i przede wszystkim mieć poczucie, że coś udało się zrobić. Przyznam, że mam dni, kiedy synek ma zły humor, wówczas wstawienie prania czy zmywarki to zadanie trudne niczym zdobycie masywu górskiego i poczucie, że chociaż “coś” się udało, jest budujące. Kiedy masz więcej czasu i  możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą ci możliwie największe korzyści. Pisałam o tym w artykule Chcesz lepiej zorganizować swój dzień? Nadaj zadaniom priorytety

A co z celami?

NIe napisałam wcześniej o celach, ponieważ o ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel innym, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam w tym artykule.

Wyciągaj wnioski

Najważniejsze przy dziennym planowaniu, a czego nauczyła mnie moja praca zawodowa, jest wyciąganie wniosków. Nawet najprostszych, ale to ważne, aby analizować każdy swój dzień. Zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej/ efektywniej następnym razem. ZAPISZ WNIOSKI przy swojej liście zadań.

Wykorzystuj pomocne narzędzia

Usystematyzowane planowanie, zebranie zadań, wniosków w jednym miejscu pomaga w przypadkach, gdy np. chcesz powrócić do konkretnego zdarzenia. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam. Jasne, możesz równie dobrze planować na kartce papieru, w notatkach w telefonie, czy w kalendarzu. Ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści.

Dajcie znać, czy planujecie? Zamierzacie? Czy wpływa to pozytywnie na Wasze życie?

Planer dla Mam, planer czasu, planer czasu dla Mam, kalendarz dla Mam


2 komentarze

  • Milena

    Testowałam wiele patentów na planowanie, ale niewiele się z nich sprawdziło. Od jakiegoś czasu zaczęłam nazywać „dni” odnośnie zadań.
    Nie pracuję, mam 2-latka (żłobkowicza) i za miesiąc urodzę drugiego syna. Teraz wiem, że chociaż powinnam odpoczywać, jest też czas na domknięcie wielu spraw, na które nie będę mieć czasu po porodzie (i nie zamierzam mieć 😉 )
    A więc zapisałam sobie ,co lubię robić, co chcę robić oraz w czym się chcę rozwijać, co robić, by już np 2 lata po porodzie zacząć wracać „na zawodowe salony”. Np. poniedziałek jest u mnie dniem „szycia”. Dostałam maszynę do szycia od męża na święta by robić poprawki w domu i nauczyć się szyć stroje (tak, tak, jeszcze daleka droga przede mną…). Więc w poniedziałki szyję i uczę się szyć dla siebie i swojej rodziny (np teraz szyję mini rożki dla hospicjum perinatalnego), w między czasie w tle lecą podcasty czy webinary i słucham. Mogę też uczyć się języka np z Pawlikowską (którą lubię) czy słuchać książki, której nie mam czasu czytać. Poniedziałek to też dzień „zakupów do lodówki” i „zakupów internetowych” oraz czytanie i nadrabianie artykułów na ulubionych blogach. Zakupy i szycie robię kiedy syn jest w żłobku, a wieczorem mam chwilę by czytać. Jak się wyrobię z szyciem to mam czas by czytać blogi jak np teraz 🙂 (zanim po niego pojadę). Wtorek jest dniem „zadań pierdołowatych” (czyli sprzątanie, dokurzanie, pranie itp…) środa, czwartek, piątek i sobota to dzień muzyki (bo z tego chcę żyć, zarabiać więc chcę się w tym rozwijać cały czas), a niedziela jest dniem „przygotowawczym” czyli spędzam dzień z rodziną, gdzieś jedziemy, odpoczywamy w domu przed TV, wieczorem planuję mniej więcej tydzień, listę zakupów, listę dań, listę zadań itp…
    Nazwanie tych dni w ten sposób pozwala mi również działać wtedy, kiedy syn nie idzie do żłobka. Bo jak ma drzemkę (2h) to jestem w stanie zrobić choć jedną rzecz związaną m.in. z szyciem w poniedziałek. Chociaż powycinać. Naszykować szablony. Cokolwiek, co będzie zbliżało mnie do celu. We wtorek wiem, że sprzątać mogę z synem (zresztą on chętnie odkurza choć nieporadnie to nie zniechęcam go 😀 ) itd…
    Lubię też stosować technikę pomodoro oraz z książki „Talent nie wystarczy” metodę 15 minut. Mam kalendarz oraz „Planer pełen czasu” i one pomagają mi w codziennym planowaniu. Wisi na lodówce również kalendarz miesięczny który drukuję co miesiąc i uzupełniamy, wpisuję tam dania jakie będą codziennie, ewentualne spotkania (kawa z Hanią o 10.00 czy szkoła rodzenia o 17.00) czy wydarzenia (chrzciny w sobotę) i w to ma wgląd cała rodzina, bo to już pozwala nam mniej więcej planować dzień (komu potrzebny samochód, w jakich godzinach, a może by zrobić tak, że ja zrobię to i to bo to przy okazji, a Ty zostań w domu itp).
    Może to nie jest wiele, ale zauważyłam, że jak nałożę sobie niewiadomo ile zadań to nie robię nic. Po prostu mnie to przerasta. A potem myślę „jej, minął miesiąc, nawet jakbym 15 minut dziennie robiła to i to, to już pewnie miałabym tamto i tamto…” itd. Więc doszłam do wniosku, że już wystarczy tych „ambitnych” planów, dostosować swoje cele do trybu mojego własnego życia (a nie w oderwaniu od niego) i się nie stresować. Jeśli jedno zadania zrobię, będzie dobrze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *