Wakeboard – kolejna deska w moim życiu

Wakeboard – kolejna deska w moim życiu

Gdyby dwa lata temu, ktoś powiedział mi, że będę mieszkała w górach, że będę jeździć na snowboardzie i pływać na wake’u, szczerze – nie uwierzyłabym. Mówiąc wprost, jeszcze rok temu nie miałam nawet pojęcia, czym jest wakeboard. O swojej przygodzie ze snowboardem napisaam po zakończeniu sezonu, w który włożyłam dużo czasu, wysiłku i energii. Mogłam spojrzeć na wszystko z dystansem. Teraz postanowiłam inaczej i swoimi przeżyciami z wakeboardu chcę dzielić się na bieżąco.

Jak zacząć

Rozpoczęcie przygody z wakeboardem jest prostsze niż mogłoby się to wydawać. Jedyne, czego tak naprawdę potrzebujesz to po prostu – chęci. Obecnie, w całej Polsce funkcjonuje ponad 30 wyciągów, także na pewno znajdziesz coś w swojej najbliższej okolicy. Pełną listę miejscówek znajdziecie tutaj.

Szkolenia

Pierwsze szkolenie Wakeboard
Fot. WakePark Goczałkowice-Zdrój

Czy już zlokalizowałeś najbliższy wakepark? Dobrze! W wielu ośrodkach organizowane są szkolenia na różnych poziomach, w tym dla początkujących. To doskonała opcja na pierwsze pływanie, ponieważ na kursie przeprowadzona jest profesjonalna rozgrzewka – dowiesz się m.in., jakie ćwiczenia należy wykonać przed każdym wejściem do wody. Dodatkowo, to dobra okazja do poznania nowych osób, które również stawiają pierwsze „kroki” w świecie wakeboardu. Ja na takim szkoleniu poznałam Agę, z którą wspólnie poszłyśmy w dalsze etapy nauki na wake. ( A, że Aga jeździ od kilku lat na snowboardzie to już jesteśmy umówione także na deskę w sezonie zimowym) 🙂 Na szkoleniu w WakeParku Goczałkowice – Zdrój dodatkowo robione są sesje zdjęciowe także poza niezłą zabawą, w pakiecie są fotki.

Koszt szkolenia to ok. 60 zł/ 3 h (sprzęt, instruktor, pianka, kask w cenie).

Pierwsze “kroki”

Kolejny etap - Wakeboarding
Fot. WakePark Goczałkowice-Zdrój

Pierwsze pływanie wspominam bardzo dobrze. Dzięki znajomości podstaw jazdy na snowboardzie udało mi się przepłynąć długość wyciągu kilka razy. Oczywiście nie obyło się bez wielu upadków, ale na wodzie aż tak nie boli 😉 Ogólnie pierwsze szkolenie wspominam bardzo dobrze, przede wszystkim dzięki super ekipie, ale również pięknej pogodzie i stosunkowo dobrym wynikom. Rada: podejść do tego na luzie, jak się uda to super, jak nie to – będzie kolejna próba.

Kolejny etap

Jak już pewnie wiecie z mojego tekstu o snowboardzie, mam bardzo ambitne podejście to wszystkich aktywności których się podejmuje. Także przy drugim pływaniu celem było już swobodne zakręcanie, a w tyle głowy myśl „Będę PRO w tym sezonie” 😉 Ogólnie jak można się domyślić, robienie nawet zwykłych zakrętów nie jest takie proste na jakie wygląda, a trików – nawet nie myślę. Póki co moje pływanie jest nierównomierne, a instruktor twierdzi, że się „nie słucham”, chociaż uwierzcie mi, staram się 😉

Koszt godziny pływania – 50 zł/h max 4 osoby na wyciągu (sprzęt, instruktor, pianka, kask w cenie).

Wakeboarding

Co dalej?

W planach na ten sezon jest pływanie w każdy weekend. Wiem, że to raczej za mało żeby osiągnąć wysoki poziom umiejętności, ale trzeba mierzyć siły na zamiary i posiadany czas. To hobby, oderwanie myśli od codziennego życia i czas, w którym można się wyluzować i tak do tego podchodzę.

Snowboard a Wakeboard

To porównanie nie jest pewnie miarodajne, ale jako osoba, która zaczęła uprawiać oba te sporty w tym roku, chcąc nie chcąc – robię to. Na pewno obie aktywności ą świetną okazją do aktywnego spędzenia czasu, oderwania się od codziennych spraw i wychillowania.

Na wakeboardzie trzeba wykazać się większą samodzielnością, tutaj nie ma obok instruktora,
który w razie potrzeby złapie za rękę. Na wodzie jesteś tylko ty, twoje chęci, myśli i motywacja. Instruktor na brzegu wyjaśnia co należy zrobić, również gdy pływasz, będzie z pomostu dawał wskazówki, ale nie oszukujmy się – trzeba radzić sobie samemu. W zależności jakie są twoje granice, dla mnie wake jest zdecydowanie wyjściem poza pewną strefę komfortu. Na snowboardzie ten komfort i względne, chociaż złudne poczucie bezpieczeństwa daje zawsze instruktor jadący obok.

Mam nadzieję, że po sezonie letnim na wakeboardzie, doświadczenia i wnioski jakie można wyciągnąć
z samodzielnej nauki będę mogła przełożyć na snowboard. Może nie będę już z paniką patrzeć na instruktora gdy trzeba będzie wykonać coś nowego lub trudnego? Zobaczymy 😉 Póki co trzymajcie kciuki za udany i owocny sezon na wake’u!

Pływam w WakePark Goczałkowice – polecam ten ośrodek. Świetna miejscówka, instruktorzy i ludzie tworzący to miejsce. (Możecie sprawdzić na stronie lub na Facebooku).

Wakeboarding

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *